poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Silk Protein i 9w1 Hardener od Kabos SaloNails

Witajcie
Chciałam się dzisiaj podzielić swoją opinią na temat dwóch produktów firmy Kabos SaloNails, które miałam przyjemność testować na swoich paznokciach. Będzie tutaj mowa o dwóch produktach do paznokci, a mianowicie: odżywka Silk Protein oraz utwardzacz 9w1. Obydwa produkty już Wam pokazywałam i napisałam o nich kilka słów, jednak dzisiaj dowiecie się o nich nieco więcej. Zapraszam do czytania.


Odżywka Silk Protein
Odżywka mieszka sobie w ślicznej okrągłej, przezroczystej buteleczce dzięki czemu możemy na bieżąco kontrolować jej zużycie.
Sama odżywka ma mleczny odcień i może służyć również do wykonanie frencha. 

Tutaj kilka informacji od producenta, które zostały umieszczone na zakrętce butelki.

Odżywka posiada standardowy pędzelek, w kolorze białym.


Pojemność butelki to 14 ml. Odżywka kosztuje 17 zł i możecie ją zakupić --> tutaj.

                                                             Moja opinia
Odżywka jak informuje nas producent zawiera proteiny jedwabiu, które mają za zadanie uszczelnić oraz utwardzić płytkę paznokcia, jednocześnie nadając jej piękny i zdrowy wygląd. Preparat przeznaczony jest do zniszczonych, łamliwych paznokci oraz takich, które mają ubytki w płytce paznokcia. Zapewne te osoby, które czytają moje posty i oglądają moje zdobienia wiedzą o tym, że na moim kciuku znajdują się nierówności poziome, które są dosyć widoczne a właściwie były. Dlaczego piszę że były. Otóż bruzdy nie zniknęły całkowicie, ale są dużo płytsze i niemal niewidoczne, niezależnie od tego jaki lakier nałożę na paznokcie. Jeśli jednak pod lakier nałożę tę odżywkę, wówczas nie ma już całkiem śladu po moich bruzdach, czyli niejako są one wypełnione, tak jak obiecuje producent. Odżywki nie stosuję pod każdy lakier, mimo to paznokcie mam wzmocnione, są twardsze, nie łamią się tak często jak wcześniej ( tfu, tfu żeby nie zapeszyć ). Po prostu widać że moje paznokcie są w lepszej kondycji. Ogromną zaletą odżywki jest to, że wysycha ona bardzo szybko na paznokciu i niemal po 3-4 minutach możemy nakładać już właściwy lakier, co przy moich ograniczeniach czasowych jest bardzo ważne i przyczynia się do tego że częściej jej używam. Wydajność odżywki jest bardzo dobra, używam jej już niezły kawał czasu i tak średnio dwa razy w tygodniu a ubytek jest niemal niewidoczny. Poza tym pojemność butelki to 14 ml czyli całkiem sporo i wystarczy ona na długi, długi czas. Czy zdecydowałabym się zakupić tę odżywkę po jej zużyciu ? Zdecydowanie TAK, a dlatego że jeszcze żadna odżywka, nie poradziła sobie z moimi bruzdami na kciuku, więc dla mnie to niemal cud :-). ( lakiery firmy Kabos SaloNails również radzą sobie z bruzdami, o czym mogliście przeczytać już w recenzjach  wcześniej ).


Utwardzacz 9 w 1
Utwardzacz tak samo jak jego poprzedniczka mieszka sobie w okrągłej przezroczystej butelce.
Jest przezroczysty, przez co od razu widoczny jest jego pędzelek.

Tutaj kilka informacji od producenta.

Oraz zbliżenie na pędzelek.
Pojemność butelki to również 14 ml. Możecie go kupić --> tutaj, w cenie 20 zł.
 
Moja opinia
Utwardzacz 9 w 1 to wielofunkcyjny preparat, który posiada szeroki zakres działania. Ma za zadanie: utwardzić płytkę paznokcia, wypełnić ubytki i nierówności, nabłyszczyć, uelastycznić, odświeżyć i przedłużyć trwałość koloru, przyspieszać wysychanie, chronić lakier przed promieniowaniem UV. Działa jako baza pod lakier oraz jako top na lakier. Pierwsze zauważalne działanie utwardzacza to piękny połysk, mogę go z czystym sumieniem porównać do efektu żelowych paznokci. Po drugie przedłuża trwałość zarówno lakieru na paznokciach jak i koloru co najmniej o dwa dni ( sprawdzone na kilku kolorowych lakierach ). Kolor lakieru się nie zmienia, nie blednie, nie płowieje, przez cały czas mamy tak samo ładnie prezentujące się paznokcie. Tutaj również ogromną zaletą utwardzacza jest przyspieszenie wysychania lakieru. Wydajność preparatu jest bardzo duża, dzięki cienkiemu pędzelkowi warstwa nakładanego utwardzacza jest cienka i nie wydłuża nam jakoś drastycznie czasu wykonania mani a jednocześnie przyspiesza wysychanie właściwego lakieru. 

Produkty otrzymałam do testów dzięki uprzejmości Pani Eweliny od firmy Kabos

za co serdecznie dziękuję. 

Jednocześnie chcę poinformować, że fakt otrzymania produktów do testowania nie wpłynął w żaden sposób na moją opinię.

Macie któryś z tych produktów ? a jakieś swoje ulubione odżywki, utwardzacze ?

owocowe wyzwanie - tydzień 7

Witajcie
Dzisiaj przychodzę do Was z przedostatnim zdobieniem w ramach owocowego wyzwania, gdzie tematem siódmego tygodnia było: nieśmiałe winogrono.

Jak to ostatnio moje zdobienia, nieco na przekór ale jednak w temacie :-). Nie zobaczycie winogron a liście winogronowe :-). 

Zapraszam do obejrzenia zdjęć mojego mani:











Lakier bazowy użyty do zdobienia to widoczny na zdjęciu lakier firmy Delia z serii pastel collection o numerze 06. Liście winogron to oczywiście stemple, które wykonałam lakierem Golden Rose z serii Rich Color. Natomiast płytka do stempelków pochodzi ze sklepu BornPrettyStore i nosi numerek BPL-026, znajdziecie ją --> tutaj, obecnie w cenie promocyjnej za 3,99$, więc na prawdę warto.

niedziela, 30 sierpnia 2015

nowości sierpnia :-)

Witajcie
Dzisiaj będzie post z serii chwalipięckich :-) czyli nowości sierpnia, których Wam jeszcze nie pokazywałam, do tego od razu moja deklaracja, że we wrześniu mam szlaban na wszelkie zakupy kosmetyczne jak i lakierowe -- dołączam do wyzwania Adrianny z bloga Rogaczki Kosmetyczne. Jeszcze zapewne dotrą do mnie zakupy z BPS, ale to jeszcze zakup sierpniowy. 

A teraz kilka zdjęć nowości:
- na początek mega stempel ze sklepu Born Pretty Store, którego udało mi się kupić za punkty,  


- chciałam Wam tutaj pokazać jaki jest ogromny w porównaniu z płytką do stempli,


 - zakupy w BPS, również za punkty :-)


 - wygrana płytka w rozdaniu na blogu BPS


- moje zakupy z rossmanna ( a miały być same odżywki do włosów )


- zakupy na allegro,


- prezent od męża :-)


 - moja nagroda od Bajszer, za wyróżnienie w konkursie u Świat Lyll - dziękuję :-)


I to by było na tyle, dziękuję za uwagę i chwalcie się swoimi nowościami sierpnia :-)

piątek, 28 sierpnia 2015

Summer Nail Stamping Challenge - tydzień 4

Witajcie
Jak ten czas szybko leci :-( i kończy się kolejny projekt paznokciowy w którym brałam udział. Zawsze jest mi niezmiernie przykro, gdy kończą się projekty, ale z drugiej strony jestem z siebie dumna, że udało mi się zmieścić w wyznaczonych terminach i wykonałam nowe zdobienia. Ale przecież nie pora dzisiaj na podsumowanie, tylko na nowe zdobienie w tematyce: letnia impreza.
Z racji wieku ( jak to brzmi ) oraz sytuacji rodzinnej moje zdobienie w temacie letniej imprezy będzie dalekie od szaleństw :-). Na moich pazurkach gości kawa ( przy powrocie upałów może być mrożona ), lody oraz babeczki :-). 

Zapraszam do obejrzenia zdjęć:
















Lakier bazowy, który użyłam do zdobienia to nowa seria lakierów Golden Rose z serii 60 sec. Express Dry o numerze 10, którego możecie zakupić --> tutaj. Jest to piękny delikatny odcień różu wpadający nieco w nude, szybko wysycha, wystarczą dwie warstwy i cena 4,90 zł za sztukę, czego chcieć więcej :-). Stemple wykonałam lakierem Golden Rose z serii Rich Color o numerze 114. Płytka, której użyłam do tego mani pochodzi ze sklepu BornPrettyStore o ma numerek BPL-023, którą możecie kupić -- > tutaj. Niestety nie ogarnęłam jeszcze wszystkich porządków po remoncie i płytkę musicie sobie zobaczyć na zdjęciach sklepu, przepraszam Was za to, ale jeszcze troszeczkę to potrwa. 

Jak Wam się podoba moje zdobienie ? Bo mnie w szczególności ziarenka kawy przypadły do gustu, mówię Wam to ja: miłośniczka kawy :-).

czwartek, 27 sierpnia 2015

Bio-oil - specjalistyczny produkt do pielęgnacji skóry

Witajcie
Dzisiejszy post będzie recenzją produktu do pielęgnacji skóry o nazwie Bio-oil. 



Mieszka on sobie w małym kartoniku w towarzystwie cennej ulotki, w której zawarte są ważne informacje, a nawet znajduje się kilka przydatnych rysunków.



Olejek, bo tak chyba mogę nazwać ten produkt przeznaczony jest do skóry z bliznami, z rozstępami, z nierównym kolorytem. Ma również poprawić wygląd skóry starzejącej się i odwodnionej.  
Przyznaję się bez bicia, że nie znam się na składach produktów i zwykle ich nie czytam, bo te magicznie słowa niewiele mi mówią. Więc nie będę Wam tutaj fundować składu. Jeśli ktoś jest tym zainteresowany, to zapewne szybko i łatwo znajdzie potrzebne informacje.
Zawiera on aż cztery naturalne olejki roślinne takie jak: rumiankowy, lawendowy, rozmarynowy oraz z nagietka, a także witaminę E oraz nowy składnik PurCellin Oil, który zmniejsza uczucie tłustości olejku przy zachowaniu wszelkich jego dobroczynnych właściwościach.

Olejek znajduje się plastikowej, przezroczystej buteleczce o pojemności 60 ml. Butelka zamykana jest typową zakrętką z gwintem, więc odkręcamy i zakręcamy do woli. Sposób dozowania poprzez otwór w plastikowym korku, jest to rozwiązanie bardzo wygodne, dozujemy sobie produkt w ilości w jakiej jest nam potrzebny i nie ma obaw, że przeleje się nam za dużo, ponieważ butelkę musimy nieco ścisnąć aby wydostał się z niej produkt.


Preparat ładnie pachnie, dla mnie najbardziej wyczuwalna jest lawenda i rozmaryn, żałuję że nie pachnie bardziej rumiankiem, bo ten zapach kojarzy mi się z łąką z czasów dzieciństwa. Zapach przez jakiś czas utrzymuje się na skórze, ale nie jest ostry czy natrętny.
Wg producenta olejek należy stosować dwa razy dziennie przez okres minimum 3 miesięcy.
W okresie ciąży również możemy go stosować, ale dopiero od rozpoczęcia drugiego trymestru, zresztą jak większość produktów tego typu więc nie jest to jakiś wyjątek.  

Pojemność to 60 ml, czy to dużo czy to mało ? wszystko zależy od tego na jaką część ciała będziemy aplikować olejek, jeśli będzie to mniejszy fragment wówczas wystarczy na dłużej, jeśli będzie to całe ciało, wówczas olejek wystarczy na mniejszą ilość zastosowań.  Cena olejku mieści się w granicach 30-50 zł za butelkę o pojemności 60 ml, jednak dosyć często można go spotkać w cenie promocyjnej około 25-27 zł za butelkę.

Moja opinia
Olejek bardzo szybko się wchłania, skóra po nałożeniu produktu jest świetnie nawilżona, wygląda na zadbaną, jest delikatna w dotyku. Zniwelowane zostają podrażnienia skóry, nałożyłam olejek na skórę po depilacji depilatorem i nie pojawiło się podrażnienie ani pieczenie skóry, które ma miejsce zawsze, gdy po depilacji pozostawię skórę samej sobie ;-).
Po nałożeniu mamy wrażenie że skóra jest lekko tłusta, ale jeśli dotkniemy skóry to nie pozostaną nam żadne ślady ani plamy. 
Produkt używałam również na rozstępy na brzuchu, które pozostały mi po ciąży i muszę szczerze powiedzieć, że widoczność rozstępów się nieco zmniejszyła, wiadomo że nie znikły całkowicie i pewnie nigdy nie znikną, biorąc pod uwagę że były to rozstępy już niemal krwawiące, to olejek poprawił ich wygląd oraz zadbał też o odpowiednie nawilżenie oraz wygładzenie skóry. Nie spowodował u mnie żadnego uczulenia czy podrażnienia. 
Nie odważyłam się jednak zastosować olejku na twarz, pomimo informacji producenta że olejek przeznaczony jest również do twarzy. Mam skórę twarzy mieszaną ze skłonnością do przetłuszczania więc obawiałam się użyć go na tę część ciała. Mimo to, uważam że preparat jest godny polecenia jeśli chodzi o redukcję rozstępów oraz odpowiednie nawilżenie i nawodnienie skóry ciała, jak również do łagodzenia podrażnień np. po depilacji. 

Niniejszy olejek otrzymałam do testów od BLOGmedia, za co bardzo dziękuję.


Jednocześnie informuję, że fakt ten nie wpłynął w żaden sposób na moją opinię o produkcie.

Mieliście, macie, używacie ?

środa, 26 sierpnia 2015

Trzech muszkieterów do opalania od Soraya :-)

Witajcie
Dzisiaj chciałam się z Wami podzielić opinią o trzech kosmetykach do opalania od firmy Soraya, które otrzymałam do testów. Zapewne sporo recenzji na temat tych kosmetyków już czytaliście, ale pora dołożyć swoje 5 groszy :-). 
Produkty przedstawię Wam chronologicznie w takiej kolejności, w jakiej należy je używać i w jakiej ja je używałam. 


Krok 1 - Express Bronze 3 w 1 - starter opalania, przyspieszacz, balsam utrwalający

Jest to produkt w formie balsamu, zamknięty w stojącej tubce, zamykany na klik. Opakowanie w kolorze brązowym, miękkie, idealnie daje z siebie "wycisnąć" produkt. Preparat ma do spełnienia trzy zadania: 
- po pierwsze, przygotować skórę do lata, poprzez delikatne przyciemnienie jej kolorytu,
- po drugie, skraca czas opalania gdy jest regularnie stosowany,
- po trzecie, nawilża i wygładza naskórek, a co za tym idzie, podkreśla efekt opalonej skóry oraz przedłuża trwałość opalenizny.
Produkt należy nakładać równomiernie na skórę ciała. Można go stosować na trzy sposoby, w zależności od tego, jaki efekt chcemy uzyskać. 
Po pierwsze jako: starter opalania, czyli nakładamy preparat przez dwa tygodnie przed planowanych terminem opalania czyli np. przed urlopem czy wakacjami, raz albo dwa razy dziennie. Po drugie jako: przyspieszacz opalania, przed wyjściem na słońce. Po trzecie jako: utrwalenie opalania, czyli codziennie na opaloną już skórę. 
Jedna ważna uwaga na temat użytkowania produktu jest taka, że nie zawiera on filtrów UV i przed wyjściem na słońce należy takowy balsam zastosować, aby zapewnić swojej skórze ochronę. 
Pojemność opakowania to 150 ml.

Moja opinia
Express Bronze 3 w 1 używałam jako starter do opalania, ponieważ kiedy go otrzymałam pogoda nie sprzyjała opalaniu, było deszczowo i ponuro, co pozwoliło mi właściwie przygotować skórę do kąpieli słonecznych. 
Opakowaniu produktu to stojąca tubka, jest bardzo poręczne, łatwo wydostaje się produkt z opakowania, można bez problemu zaaplikować odpowiednią ilość balsamu. Balsam ma kolor biały o konsystencji typowego balsamu do opalania, łatwo rozprowadza się na skórze, nie pozostawia tłustych ani białych śladów na ciele, szybko się wchłania i przyjemnie pachnie. Zapach jest delikatny, przyjemny dla nosa, utrzymuje się przez jakiś czas, nie jest natrętny. Skóra po aplikacji jest nawilżona, ładnie się prezentuje. Przyciemnienia koloru skóry nie zauważyłam, ponieważ lekko już byłam opalona przed rozpoczęciem używania produktu. Kiedy otrzymałam produkt to bardzo się ucieszyłam, że ma tak wiele zastosowań, ponieważ przy moich dziewczynkach nie mam możliwości położyć się i opalać, a opalanie odbywa się w ciągłym ruchu. Używałam produktu głównie na nogi, chociaż parokrotnie zastosowałam go na całe ręce i dekolt. Środek wystarczył na lekko ponad dwa tygodnie codziennego stosowania na wyżej wymienione partie ciała, co moim zdaniem czyni produkt wydajnym.

Krok 2 - Wodoodporny balsam do opalania - SPF 10

Drugi bohater to wodoodporny balsam do opalania z niską ochroną SPF 10. Zamknięty w pomarańczowym, stojącym opakowaniu, zamykany na klik. Wydobycie produktu już nie jest tak komfortowe jak przy pierwszym produkcie, ale można sobie poradzić bez większych niespodzianek. Preparat przeznaczony jest dla osób z ciemną karnacją oraz w warunkach niezbyt intensywnego nasłonecznienia ze względu na niską ochronę, bo zapewnia ochronę tylko SPF 10. Ciemnej karnacji nie mam, ale rzeczywiście nie przesiadywałam na pełnym słońcu, a głównie tylko przemykałam i wystawiałam się na słońce na około 40 minut i to najczęściej po godzinie 15, więc ochrona wg mnie była dobrze dobrana. Pojemność to 200 ml.

Moja opinia
Produkt zamknięty jest w plastikowym, stojącym opakowaniu w kolorze pomarańczowym, zamykanym na klik. Balsam ma kolor biały o konsystencji nieco gęstszej niż zwykły balsam. Niestety mimo obietnic producenta, że nie pozostawia białej powłoki miałam problem rozetrzeć go tak żeby nie było żadnych śladów. Przez krótki czas pozostawała biała powłoka, która z czasem się wchłaniała. Zapach jest delikatny, nie drażniący, pozostaje na skórze przez dłuższy czas. Skóra po wchłonięciu produktu jest nawilżona, wygładzona, miła w dotyku. Podczas używania balsamu nie zauważyłam żadnych skutków ubocznych jego stosowania, nie pojawiło się żadne podrażnienie czy zaczerwienienie, skóra wyglądała na zadbaną. Wydajność produktu jest duża, wystarczy nie wielka ilość aby posmarować spory fragment ciała. Jednak trzeba się do tego nieco przyłożyć.

Krok 3 - After sun - rozświetlający balsam

Ostatni już bohater dzisiejszego posta to balsam rozświetlający, którego zadaniem jest utrwalenie opalenizny. Preparat ma za zadanie podkreślić opaleniznę, utrwalić ją oraz przedłużyć jej trwałość. Zawiera złote drobinki które mają za zadanie rozświetlić ciało i dodać skórze blasku. Pojemność balsamu to 200 ml.

Moja opinia
Rozświetlający balsam zamknięty jest w stojącym, plastikowym opakowaniu w kolorze brązowym z zamknięciem na klik. Balsam ma nieco rzadszą konsystencję, jednak nie ucieka nam z dłoni ani z miejsca aplikacji, jest biały. Jednak nie pozostawia po sobie powłoki, ani białej, ani tłustej. Wg producenta należy zaczekać chwilkę aż balsam się wchłonie, aby nie miał kontaktu z ubraniem. Ja natomiast nakładałam produkt, kiedy byłam już ubrana, jedynie na odkryte partie ciała, głównie na nogi, więc pomijałam ten krok. Po aplikacji na dłoń drobinki są ledwo widoczne, kiedy nałożymy balsam na skórę to ich widoczność się zwiększa. Jedynym problemem drobinkowym jest to, że po aplikacji balsamu ciężko jest domyć ręce, ponieważ znajduje się na nich spora ilość rozświetlających drobinek, na nogach owszem te drobinki były jednak w dużo mniejszej ilości, jak dla mnie ta ilość była wystarczająca, która dała i tak niesamowity efekt rozświetlenia skóry. Drobinki te nie są w ogóle wyczuwalne, pięknie błyszczą się w słońcu jednak efekt ten nie jest sztuczny. Balsam świetnie nawilża skórę, która prezentuje się zdrowo i atrakcyjnie, jest zadbana, delikatna w dotyku, dobrze odżywiona.

Gdybym miała wybierać spośród tych trzech produktów, to najbardziej przypadł mi do gustu trzeci produkt czyli balsam rozświetlający.

Wyżej przedstawione produkty otrzymałam do testów od BLOGmedia


Jednak fakt ten nie wpłynął w żaden sposób na moją opinię o produkcie. 

Znacie te produkty ? Używacie ?